ZA-CZARNYM-PŁOTEM Blog Projekty
13 lipca, 2017

Biała twierdza i poziomki przy drodze


Dziwny ze mnie “turysta” - lubię chodzić, ale nie lubię zwiedzać, a żeby chodzenie nie było dla mnie nudne, muszę mieć jakiś cel. Tak przynajmniej wygląda kwestia miast i miejsc, gdzie można się spodziewać dużej ilości ludzi, bo jeżeli wokoło jest zielono, to już nie. ;-) Zatem sceptycznie byłem nastawiony do tematu, gdy praca zawiodła mnie do chorwackiego miasta Varaždin.

Podczas poprzedniej delegacji odniosłem wrażenie, że miasto jest raczej niewielkie i poza kilkoma ciekawymi miejscami w “starówce” niewiele jest do oglądania. Internet raczej utwierdzał mnie w tym przekonaniu. Wg. statystyk miasto jest odrobinę mniejsze od mojego rodzinnego, a gdy dowiedziałem się, że przez pewien okres było stolicą, pogłębiły się moje obawy, że nie znajdę tam nic dla siebie. Tak więc mój plan obejmował zostanie, po pracy, w hotelu, z książką w ręku.

Scenariusz jednak okazał się inny. Awaria samochodu sprawiła, że musiałem zostać 4 dni dłużej, niż pierwotnie było założone, a również, jak się już w trakcie pobytu okazało, trafił mi się nieplanowany dodatkowy dzień wolny, z uwagi na chorwackie święto upamiętniające walki z faszyzmem. Tak więc pomijając dni, gdy po godzinach pracy nie chciało mi się już nic, zostały 3, gdy musiałem znaleźć sobie jakieś zajęcie. Ponieważ hotel nie posiadał w ofercie żadnych ciekawych rozrywek, chcąc nie chcąc musiałem te dni poświęcić na łażenie po okolicy.

I w tym momencie muszę przyznać, że moja opinia była błędna, a po bliższym poznaniu Varaždin chyba mi się spodobał. Jednak dłuższego pobytu nie planuję ;-)

13 czerwica, 2017

Z renowacją folio-szklarni na finiszu


Strasznie mało czasu mam po godzinach pracy i ciężko było go wygospodarować na pisanie. Tym bardziej że do dzisiaj blog nie miał funkcjonującego panelu do zarządzania tekstami, więc publikacja wymagała grzebania bezpośrednio w bazie danych. O ile "czyste" teksty nie stanowiły problemu, o tyle złożenie galerii już do przyjemnych nie należało, a że ja w gruncie rzeczy leniwy jestem, to tematy wisiały.

Teraz panel istnieje i powinno być łatwiej pisać. Mogę zatem się pochwalić projektem, który trwał od jesieni, a który jest już praktycznie zakończony. Całość obejmowała renowację konstrukcji, która w zamierzchłych czasach była folio-szklarnią. Obecnie pozostały jeszcze drobne "prace wykończeniowe" i pewne poprawki, jednak efekt już można podziwiać.

04 maja, 2017

Czy systematyczność jest potrzebna?


Zdarza mi się, w chwilach nudy, przeglądać internet w poszukiwaniu tekstów dotyczących pisania blogów. W tego typu artykułach dominuje ciągle ta sama tematyka. Autorzy starają się przedstawić podstawowe błędy początkujących blogerów i dawać dobre rady.

Czytając po raz kolejny podobny tekst, zacząłem się zastanawiać nad sensownością tych rad, i doszedłem do wniosku, że zebrane razem prowadzą do pułapki, z której chyba nie da się wyjść obronną ręką.

18 kwietnia, 2017

Cebulowe pole


Miałem zamiar omijać te tematy szerokim łukiem, jednak jest to zbyt duża część mojego życia i przez długie miesiące nie miałbym o czym pisać na tym blogu. ;-) Prace za-czarnym-płotem chwilowo zatrzymane - drzewa ogarnięte, trzeba posprzątać i pozbyć się wystających pni. Projekcik z budową kompostownika odłożony - zbyt długo szła paczka z frezarką i skończył mi się urlop. Inne prace na działce też chwilowo zawieszone, bo ceny materiałów okazały się zaporowe ;-) i muszę poczekać aż się unormują po rozpoczęciu sezonu. Pogoda zresztą specjalnie nie zachęca do pracy na powietrzu (od dwóch dni pada śnieg). Natomiast o moich zmaganiach z siłownią i dietą nie uważam, żebym miał już coś ciekawego do powiedzenia. Z braku więc innych tematów napiszę coś o moim nowym projekcie, który realizuję w chwilach wolnych - o “cebulowym polu”.

23 lutego, 2017

Pierwszy w tym roku pomidor


Ten tekst miał powstać już jakiś czas temu, jednak ja leniwy jestem, a i ostatnie dwa tygodnie dały mi się we znaki. ;-) Znalazłem jednak trochę czasu na to co sprawia mi przyjemność i pierwsze tegoroczne sadzenia już za mną. Na pierwszy ogień do domowej „szklarni” powędrowały nasiona pomidorków i papryczek.

15 lutego, 2017

Czasami warto oszczędzać węgle, czyli mój sposób na pizzę


Ostatnio nieczęsto pizza pojawia się w moim menu. To z uwagi na założenia mojej obecnej diety - zwyczajnie ciężko jest ją zmieścić w bilansie kalorycznym. Wczoraj jednak był dzień zakochanych, a ja postanowiłem zamanifestować moją miłość do tej potrawy. Wymagało to co prawda całego dnia wyrzeczeń i poważnego ograniczenia ilości spożywanych węglowodanów, ale udało się, a banan na twarzy towarzyszył mi do późnego wieczora.

12 lutego, 2017

Kolejny nowy początek


Ta strona miała już kilka nowych początków. Tym razem, o ile dobrze pamiętam, będę zaczynał wszystko od nowa po raz czwarty. Zgromadzone tutaj dotychczas materiały nie były niczym wybitnym w dziedzinie, którą się zajmuję. Głównie odtwórcze teksty, z niewielką dozą refleksji. To też nie będzie więc wielką stratą dla ludzkości jeśli usunę je z przestrzeni internetu. Dlatego też tym razem postanowiłem zmienić formułę. Nie zamierzam silić się na ambitne, techniczne teksty. To już było i nie okazało się sukcesem. Poza tym moja praca zawodowa jest wystarczająco angażująca, więc tutaj mam zamiar zająć się czymś luźniejszym - moimi innymi hobby, będącymi daleko od IT.

Back to Top